Pewnemu panu, co się Riddle zwie, wpadł do głowy niezły pomysł na wypromowanie swojego i tak popularnego bloga.
A mianowicie Riddle napisał kontrowersyjny wpis o definicji geeka po czym wyłączył komentarze. Rezultat? Cała blogosfera komentowała wpis Riddle’a, link do riddle’owego joggera pojawił się wszędzie.
Rezultat? Prawie dwukrotnie (to tylko moje założenia) zwiększona oglądalność bloga.
A na samym wpisie Riddle nie ucierpiał. Patrys napisał o nim bardzo śmieszny wpis, YaaL ostro skrytykował. Ale linku do Riddle’a z blogrolla prawie nikt nie usunął.
Najlepszą krytykę Riddle’a znalazłem na blogu Narzekasz.pl - znajduje sie tam porównanie Riddle’a do Google.cn.
A co zrobił po całej sprawie Rid? Wstawił na bloga swoje zdjęcie (!), co spowodowało nową falę komentarzy w polskiej blogosferze - teraz Riddle nazywany jest też największym przystojniakiem w/w polskiej blogosfery :D
Jak widzisz, wcale nie chodzi o tego nieszczęsnego geeka. Tak przy okazji: nazywanie siebie geekiem jest przejawem nie tyle braku skłonności, co znajomości geekowej kultury. Geekiem można kogoś nazywać, ale samemu sobie tej etykietki przyklejać nie można ;-)
BTW. niezły szablon. Tylko weź sidebara do góry przesuń.





